Pogoda w tym roku bywała naprawdę szalona i przechodziła ciągle ze skrajności w skrajność. Nadarzyła się więc świetna okazja do przetestowania goreteksowej kurtki Black Diamond Liquid Point Shell. Przez ponad miesiąc stała się ona moją nieodłączną towarzyszką. Zaczynając od ciepłej jesieni, kończąc zaś na mroźnym początku listopada. Oto moje wrażenia.

Zacznijmy od opisu producenta

Zdjęcie producenta

Ultralekka kurtka nadająca się równie dobrze do nizinnych wycieczek, jak i wysokogórskich wypraw. Łączy w sobie wszystkie zalety goretexowego hardshella, jednocześnie zapewniając jak najmniejsze wymiary i wagę. Posiada duże boczne kieszenie, regulowany kaptur kompatybilny z górskimi kaskami oraz odsuwane wywietrzniki pomagające regulować temperaturę ciała. Ściągacz na dole oraz mankiety z rzepami chronią przed ostrzejszymi warunkami pogodowymi.

  • Kaptur kompatybilny z kaskami.

  • Zaimpregnowane suwaki YKK.

  • Otwory wentylacyjne pod pachami.

  • Rękawy profilowane w łokciach.

  • Duże kieszenie mogące pomieścić dłonie w rękawicach.

  • Regulowane rzepami mankiety.

  • Ściągacz na dole.

  • Krój regular fit.

  • Membrana GORE-TEX® Products with PACLITE® Technology.

  • Impregnacja DWR.

Pierwsze wrażenia

Wewnętrzna strona kurtki

Na pierwszy rzut oka kurtka sprawia bardzo dobrze wrażenie. Jest świetnie wykonana, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz nie widać najmniejszej skazy. Wszystkie szwy są solidnie zabezpieczone przed przemakaniem. Pod tym względem Black Diamond dorównuje produktom z najwyższej półki.

Po założeniu kurtki od razu zwraca uwagę krój. Z jednej strony nieźle dopasowany, a z drugiej - zapewniający swobodę ruchów rękami. Rozmiarówka jest raczej zawyżona, na mnie M ma jeszcze spory zapas, podczas gdy zazwyczaj noszę kurtki L. Pod spodem spokojnie zmieści się nawet najgrubszy polar w wersji plus. Po założeniu plecaka swoboda ruchów się nie zmienia, nic nie upija i nie krępuje rąk. Dodam jeszcze że Liquid Point Shell prezentuje się bardzo elegancko i nie miałem oporów, aby poruszać się w niej niemal przy każdej okazji. Można ją schować nawet do małego plecaka, waży poniżej 400g (zważyłem, sklepy podają trochę więcej, ale być może uśredniają dane dla różnych rozmiarów).

Kaptur i kołnierz

Kaptur kurtki to prawdziwy majstersztyk. Gdy go pierwszy raz założyłem wydał mi ogromny, ale po ustawieniu ściągacza okazało się, że doskonale przylega i chroni przed wiatrem. Ściągacz ten zyskał u mnie dodatkową ważną rolę wieszaczka, bo producent zapomniał wszyć takowego po wewnętrznej stronie kołnierza :-). Sam kołnierz leży na mnie bardzo dobrze, jest wyprofilowany tak, że nawet przy zdjętym kapturze nie dopuszcza wiatru pod brodę. Dzięki temu nie trzeba się kulić idąc pod prąd w mroźnym wietrze. Dla mnie to rzecz mocno zauważalna.

Ściągacz od kaptura

Membrana

Membrana GORE-TEX® PACLITE® w deszczu radzi sobie absolutnie bezbłędnie. Przy umiarkowanych opadach nie daje odczuć jakiegokolwiek dyskomfortu. Wszystkie suwaki są albo odpowiednio zabezpieczone warstwą impregnacji, albo przykryte klapkami z materiału. Kieszenie pozostają wewnątrz suche, można więc przechowywać w nich co ważniejsze przedmioty. W mocnym wietrze również nie ma na co narzekać. Pomimo braku warstwy ocieplającej - ja w tej kurtce po prostu nie marznę, o ile tylko odpowiednio ustawię ściągacze i mankiety.

Ale absolutnie najważniejszy jest tu fakt, że GORE-TEX zapewnia naprawdę świetną oddychalność. Nie lubię się ubierać na "cebulę" i zawsze balansuję na granicy komfortu termicznego - tymczasem przeciwdeszczowe materiały mają tendencję do ograniczania cyrkulacji powietrza i zatrzymywania wilgoci przy ciele. Pod tym względem Black Diamondowi mogę wystawić najwyższą notę, membrana PACLITE jeszcze mnie nie zawiodła. Jedyną jej wadą jest fakt, że założona w lato na krótki rękaw będzie nieco zimna i nieprzyjemna w dotyku.

Suwak pod pachą

Regulacja

Teraz kilka słów o regulowaniu kurtki. Wspomniałem już o kapturze, tutaj mechanizm jest niemal doskonały. Nawet przy mojej dużej głowie zmieściłbym pod spodem kask, a jednocześnie mogę zacisnąć ściągacz na tyle mocno, by nie marznąć. Mankiety rękawów mają wykonane starannie rzepy - z bardzo dużym zakresem regulacji, co przydaje się podczas noszenia grubszych rękawiczek. Pod pachami znajdują się suwaki, które pozwalają na regulowanie cyrkulacji powietrza. Przy czym można je rozsunąć naprawdę szeroko, doceniłem to przy okazji cieplejszego początku listopada. Ze względu na impregnację rozsuwa się je dość ciężko, ale specjalnie bym tu nie narzekał. Dolne ściągacze są zupełnie standardowe. Szkoda, że kurtka nie jest odrobinę dłuższa, bo przy nieodpowiednim doborze spodniej warstwy i cięższego plecaka śliski materiał ma tendencję do podwijania się do góry.

Mankiet kurtki

Wnioski

Jak podsumować Black Diamond Liquid Point Shell? Przede wszystkim jest to produkt doskonałej jakości. Pomimo codziennej eksploatacji (i to do tego z plecakiem) nie widać na nim żadnych śladów użytkowania. Membrana spisuje się bardzo dobrze w kapryśnej pogodzie, nie pozwala ani zmarznąć, ani się przegrzać. Wygodę mogę z czystym sumieniem ocenić na 9/10. Pomimo drobnych wad - polecam tę kurtkę, być może jako prezent dla siebie pod choinkę :-).

Kategorie: 
Wczytuję...
Wczytuję...

Czy wiesz, że...

W portalu Góry i Ludzie również Ty możesz zostać autorem artykułów, które przeczytają tysiące Internautów! Już dziś zarejestruj się i zacznij bezpłatnie dodawać swoje treści. To doskonała reklama dla Ciebie i Twoich górskich dokonań. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dodaj własny artykuł

Już dziś zarejestruj się i dodawaj własne artykuły dla tysięcy czytelników portalu!

Chcę zostać autorem!

Wczytuję...