Okładka

W schronisku PTTK na Hali Boraczej nie dane mi było – na szczęście – sprawdzić jak kuchnia radzi sobie z oblężeniem, a bojler z grzaniem hektolitrów wody. Wiem tylko, jak to jest, gdy w poniedziałek wrześniowym wieczorem docierasz do miejsca, z którego widać zachód słońca i gdzie słychać dzwonki owiec, a przy wejściu wita cię figura Matki Boskiej, której możesz podziękować za to, że na trasie z Wrocławia to ryczące jelenie pod Prusowem dostarczyły największych emocji.

Pojęcia nie mam jaką opinią cieszy się schronisko na Hali Boraczej i jak wypada w rankingach. Nie pamiętam, czy pościel była pocerowana a ściany świeżo bielone. Był dach nad głową, piętrowe łóżko i czajnik elektryczny. Poza tym nieszkodliwi sąsiedzi za ścianą, gorący prysznic i ciepła pierzyna. I spokój, czyli wymarzone warunki do rozpoczęcia urlopu. Czego chcieć więcej?

Odpowiedź na to pytanie uzyskałyśmy po wejściu do jadalni, gdy gospodyni, zamykająca właśnie kuchnię (jakoś do głowy mi nie przyszło wściekać się, że za wcześnie), zaproponowała nam na podwieczorek swoją specjalność: jagodzianki. Świeżutkie, wielkie i majestatyczne jak przyprószona śniegiem Babia Góra już samym swoim widokiem wywoływały na twarzy szeroki uśmiech prawdziwego szczęścia.

Tamtego wieczoru był to według mnie najlepszy lokal pod słońcem i sądzę, że wszyscy, którzy w chodzeniu po górach cenią sobie przede wszystkim… chodzenie po górach odnieśliby podobne wrażenie.

Kategorie: 
Wczytuję...
Wczytuję...

Czy wiesz, że...

W portalu Góry i Ludzie również Ty możesz zostać autorem artykułów, które przeczytają tysiące Internautów! Już dziś zarejestruj się i zacznij bezpłatnie dodawać swoje treści. To doskonała reklama dla Ciebie i Twoich górskich dokonań. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dodaj własny artykuł

Już dziś zarejestruj się i dodawaj własne artykuły dla tysięcy czytelników portalu!

Chcę zostać autorem!

Wczytuję...