Są miejsca w górach, które odwiedza się raz, robi kilka zdjęć i rusza dalej. Są też takie, do których chce się wracać, choć trudno dokładnie powiedzieć dlaczego. Dla mnie takim miejscem jest Chatka Skalanka w Beskidzie Żywieckim.
Jestem członkinią Stowarzyszenia Grzmot Odrodzenie, które prowadzi Chatkę Skalanka. Z czasem to miejsce stało się dla mnie czymś znacznie ważniejszym niż górski schron turystyczny. Stało się moim drugim domem, a ludzie, których tutaj spotykam, są moją drugą rodziną.
I właśnie dlatego trudno opisać Skalankę wyłącznie jako miejsce noclegowe.
Górska chata z historią
Chatka Skalanka znajduje się pod szczytem Skalanka, na wysokości 867 m n.p.m., w Beskidzie Żywieckim, niedaleko Zwardonia i granicy polsko-słowackiej. Można tutaj dotrzeć szlakami turystycznymi, a po drodze podziwiać charakterystyczne dla tej części Beskidów widoki.
Historia Chatki jest jednak równie ważna jak jej położenie.
Jej korzenie sięgają społeczności związanej z chatą Wysoki Zamek. Dla grupy przyjaciół góry od dawna były czymś więcej niż miejscem weekendowych wyjazdów. Były przestrzenią spotkań, przyjaźni i wspólnego życia. Po pożarze Wysokiego Zamku w 1994 roku ta historia nie zakończyła się. Ludzie poszli różnymi drogami, ale więzi pozostały. Od 2010 roku ich dalszym domem stała się właśnie Skalanka.
Może dlatego do dziś można tutaj poczuć, że jest to miejsce tworzone przez ludzi, a nie tylko zarządzane przez właściciela.
Nie przyjeżdża się tutaj tylko po nocleg
Chatka Skalanka nie jest hotelem i nigdy nie miała nim być. Są tutaj proste pokoje z piętrowymi łóżkami, wspólna kuchnia, łazienki z ciepłą wodą i sala kominkowa, która jest sercem całego domu.
To właśnie tutaj najczęściej dzieje się to, co w Skalance najważniejsze.
Po całym dniu wędrówki ktoś siada przy kominku, ktoś robi herbatę, ktoś zaczyna rozmowę. Czasami pojawia się gitara. Ludzie, którzy jeszcze tego samego dnia się nie znali, zaczynają wspólnie spędzać wieczór.
Nie ma tutaj potrzeby organizowania atrakcji na siłę. Atmosferę tworzą sami ludzie.
I chyba to jest największa różnica między Skalanką a zwykłym miejscem noclegowym.
Miejsce, do którego się wraca
W Skalance bardzo szybko zauważa się, że wiele rzeczy ma tutaj swoje miejsce i swoją historię. Ktoś wie, gdzie znaleźć drewno, ktoś pamięta poprzednie remonty, ktoś zna opowieść związaną z konkretnym zdjęciem wiszącym na ścianie.
Są też wydarzenia, które przez lata stały się częścią życia Chatki. Odbywają się tutaj między innymi śpiewanki, Święto Chatki, koncerty, slajdowiska, zimowe spotkania oraz inne wydarzenia organizowane przez społeczność związaną ze Skalanką.
Dzięki temu Chatka żyje przez cały rok. Nie jest tylko punktem na mapie, do którego przyjeżdża się na jedną noc podczas górskiej wędrówki.
Dla wielu osób jest miejscem, do którego wracają po latach.
Dlaczego takie miejsca są potrzebne?
W czasach, kiedy wyjazd można zaplanować w kilka minut, zarezerwować nocleg przez aplikację i sprawdzić każdą opinię przed przyjazdem, górskie chaty takie jak Skalanka mają w sobie coś niezwykle cennego.
Nie wszystko jest tutaj idealne i nie wszystko jest nowe. Czasami trzeba po sobie posprzątać, pomóc wnieść drewno albo zrobić coś wspólnie. Nie przyjeżdża się tutaj jako anonimowy klient hotelu.
Przychodzi się jako gość.
A jeśli wraca się wystarczająco często, można stać się częścią tego miejsca.
Dla mnie właśnie na tym polega fenomen Chatki Skalanka. Góry są oczywiście ważne, ale równie ważni są ludzie, których można tutaj spotkać. To rozmowy przy kominku, wspólne śpiewanie, historie opowiadane po całym dniu na szlaku i świadomość, że po kolejnej wędrówce wraca się do miejsca, w którym ktoś naprawdę się ucieszy, że znów jesteś.
Skalanka to mój dom w górach
Nie potrafię więc powiedzieć, że po prostu „prowadzimy Chatkę Skalanka”. My ją tworzymy. Każdy na swój sposób i każdy dokłada do niej własną historię.
Dla mnie Skalanka jest domem w Beskidzie Żywieckim. Jest miejscem, w którym przez lata powstały przyjaźnie, wspomnienia i historie, które trudno byłoby stworzyć gdziekolwiek indziej.
Jeżeli podczas wędrówki po Beskidzie Żywieckim traficie w okolice Zwardonia, warto zejść ze szlaku i zajrzeć do Chatki Skalanka. Nie obiecuję luksusu ani hotelowych udogodnień. Mogę za to obiecać, że jest szansa na kubek herbaty, rozmowę, ciepło kominka i spotkanie z ludźmi, którzy naprawdę kochają góry.
A może któregoś dnia ktoś otworzy przed Wami drzwi i powie po prostu:
„Cześć. Wejdź, ogrzej się.”
I wtedy zrozumiecie, dlaczego niektóre miejsca w górach odwiedza się tylko raz, a do innych wraca się jak do domu.


Komentarze