Okładka

Świnica jest najwyższym szczytem w otoczeniu Doliny Pięciu Stawów Polskich i Doliny Gąsienicowej. Wznosi się na 2301 m n.p.m. i pomimo dość znaczącej trudności jest bardzo popularnym celem wśród tatrzańskich turystów.

W sezonie letnim przygotujmy się, że w kluczowych miejscach mogą wystąpić zatory m.in. w Żlebie Blatona i/lub na płytach skalnych powyżej Wrótek. Oprócz cierpliwości przyda się również dobra kondycja oraz odporność na ekspozycję. Byliście na Świnicy? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się w komentarzach swoimi wrażeniami!

Trasa i profil wysokości

Brzeziny – Psia Trawka – Hala Gąsienicowa

Świnica wzywa! Sam nie wiem, dlaczego wybraliśmy akurat ten szlak dojściowy. Chyba tylko dlatego, że byliśmy bardzo ciekawi, czy faktycznie jest tak nudny i monotonny, jak opisują go na innych stronach internetowych. Teraz już na własnych nogach przekonałem się, że zdecydowanie jest to najmniej ciekawy szlak na Halę Gąsienicową (zarazem jest on również najdłuższy). Trasa wiedzie Doliną Suchej Wody i prawie cały czas prowadzi przez gęsty, świerkowy las.

Muszę też wspomnieć o kamieniach, których mieliśmy dość po 20 minutach wędrówki. Cały szlak jest nimi usłany! Ale nie ma się czemu dziwić, ponieważ jest on wykorzystywany jako droga zaopatrzeniowa do schroniska. Na dodatek, na wspaniałe widoki przyjdzie nam poczekać dopiero po dotarciu w okolice „Murowańca”.

I jedna uwaga! Jeśli chcecie dotrzeć na Halę Gąsienicową – wybierajcie żółty szlak prowadzący przez Dolinę Jaworzynki, albo niebieski szlak przez Boczań i Skupniów Upłaz. Czarny omijajcie szerokim łukiem. Na dobre Wam to wyjdzie.

Początek podejścia

Ach te kamienie

“Murowaniec” już blisko

Hala Gąsienicowa – Liliowe

Po krótkim odpoczynku na jednej z ławek przy schronisku ruszamy w dalszą drogę. Decydujemy się na wariant prowadzący na Świnicę przez Przełęcz Liliowe. Jak dobrze pamiętacie, już nieraz zdarzyło się nam odwiedzić miejsce będące umowną granicą pomiędzy Tatrami Wysokimi, a Zachodnimi. Dzisiaj niestety nie było nam dane podziwiać rozległych widoków, dlatego chętnie odsyłam Was do poniższego wpisu:

BESKID PRZEZ PRZEŁĘCZ LILIOWE

Nie chciałbym się zbytnio powtarzać, dlatego wspomnę tylko, że z Hali Gąsienicowej szlak prowadzi wygodną ścieżką. Najpierw mijamy Dwoiśniak, dochodzimy do dolnej stacji kolejki krzesełkowej na Kasprowy Wierch i przecinamy trasę narciarską. Następnie przechodzimy obok rozwidlenia szlaków (czarny szlak na Świnicką Przełęcz – tym szlakiem będziemy schodzić ze Świnicy), idziemy chwilę za żółtym oznaczeniem, które finalnie zamieniamy na zielone.

W pewnym momencie wszystko dookoła spowijają gęste, deszczowe chmury, które będą już nam towarzyszyły nie tylko na Liliowym, ale również na szczycie Świnicy. Dzisiaj akurat prognoza pogody sprawdza się w 100%.

W stronę dolnej stacji kolejki krzesełkowej na Kasprowy Wierch

Teraz żółtym, schodzić będziemy tym czarnym

Jeszcze co nieco widać

A teraz już nic nie widać

Ostatnie metry przed przełęczą

Przełęcz Liliowe (1947 m n.p.m.)

Choćbym nie wiem jak starał się doszukać na przełęczy jakichkolwiek widoków, to dzisiaj zadanie to było po prostu niewykonalne. Jednymi elementami, które dostrzegłem był drogowskaz informacyjny oraz słup graniczny pomiędzy Polską, a Słowacją. Gdzieś daleko za chmurami kryła się Świnica (2301 m n.p.m.), Krywań (2495 m n.p.m.), Beskid (2012 m n.p.m.), Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.), Giewont (1895 m n.p.m.) czy Liptowskie Kopy.

Repertuar możliwych wariantów tras z Liliowego jest bogaty i każdy na pewno znajdzie tu coś dla siebie. Czerwonym szlakiem graniowym można powędrować w stronę Beskidu i Kasprowego Wierchu i dalej do Kopy Kondrackiej. Do Hali Gąsienicowej możemy wrócić zielonym, albo żółtym szlakiem, który zaczyna się na Suchej Przełęczy. Niegdyś istniał tu również szlak prowadzący przez Dolinę Wierchcichą, Zawory, Dolinę Ciemnosmreczyńką, Wrota Chałubińskiego, aż do Morskiego Oka. My oczywiście obieramy kierunek na wschód na Świnicę przez Skrajną Turnię i Świnicką Przełęcz (czerwony szlak poprowadzony Głównią Granią Tatr).

Widok w stronę Skrajnej Turni i Świnicy

A tu widok na słowacką stronę Tatr

Liliowe – Świnicka Przełęcz

Długo nie zatrzymywaliśmy się na przełęczy i szybko ruszyliśmy w stronę pierwszego granitowego wzniesienia Tatr Wysokich – Skrajnej Turni (2097 m n.p.m.). Trawersujemy jej zbocze od południa, a nieco później to samo robimy z Pośrednią Turnią (2128 m n.p.m.). Przechodzimy po wielkim głazowisku, obniżamy delikatnie i po 20 minutach z Liliowego meldujemy się na Świnickiej Przełęczy (2051 m n.p.m.).

Z przełęczy doskonale widać przebieg czarnego szlaku, którym zamierzamy wracać po zdobyciu Świnicy. Wiedzie on do Zielonej Doliny Gąsienicowej i dalej do schroniska Murowaniec. Z tego miejsca dostrzec też można początkowy przebieg czerwonego szlaku na szczyt. Z tej perspektywy przyznam szczerze, że nie wygląda na specjalnie trudne. Większe wrażenie zrobił na mnie na pewno Kościelec widziany z Przełęczy Karb. Przysiadamy na chwilę, żeby odpocząć, uzupełnić płyny i wrzucić coś na ząb.

Podejście w kierunku Skrajnej Turni

Podobni?

Ta część szlaku już za nami

Pokonujemy zbocze Pośredniej Turni

W oddali widoczna jest już Świnicka Przełęcz

Tak prezentuje się Świnica z okolic przełęczy

Świnicka Przełęcz (2051 m n.p.m.)

Świnica ze Świnickiej Przełęczy

Zaczynamy właściwe podejście. Już od początku szlak wznosi się dość zdecydowanie pod górę i nie daje chwili wytchnienia. Prowadzi jednak po wygodnych, kamiennych stopniach, które nie nastręczają jakichkolwiek problemów. Po około 15 minutach stajemy przed dobrze urzeźbioną, skalną rynną, na której rozpięto trochę żelastwa w postaci łańcuchów. Pokonujemy ją sprawnie, delikatnie pomagając sobie rękoma. Uwieczniamy to miejsce również z góry i po chwili skręcamy zgodnie ze szlakiem w prawo. Trawersujemy zbocze stosunkowo wąską ścieżką i po niespełna 10 minutach meldujemy się przy najtrudniejszym miejscu na trasie.

Od początku zdecydowanie pod górę

I mamy pierwsze łańcuchy

Tak wyglądają w przybliżeniu

Robi się trochę węziej i bardziej przepaściście

Żleb Blatona

To najtrudniejsze miejsce, to słynny Żleb Blatona, opadający ze Świnickiej Szczerbiny Niżniej do Doliny Walentkowej. W przeszłości doszło tutaj do kilku śmiertelnych wypadków, spowodowanych głównie przez nieuwagę turystów i nie zachowanie przez nich odpowiedniej ostrożności. Z uwagi na sporą przepaścistość zainstalowano w tym miejscu ciąg łańcuchów, które mają ułatwić turystom pokonanie tego newralgicznego odcinka.

Podczas pokonywania Żlebu Blatona ani przez chwilę nie poczuliśmy się niepewnie. W pewnych jego fragmentach, przyznam się szczerze, że nie używaliśmy w ogóle łańcuchów, ponieważ nie było potrzeby. Nie doświadczymy tu również żadnych trudność technicznych, ale to nie znaczy, że można to miejsce mieć w głębokim poważaniu. Chwila nieuwagi, mokra skała, poślizgnięcie i tragedia gotowa. Uwierzcie, jest naprawdę tutaj gdzie polecieć, a urwisko robi niemałe wrażenie!

Wchodzimy w słynny Żleb Blatona

Biżuteria jest w tym miejscu bogata

W dalszej części szlak zawija w lewo na tzw. Wrótka

Wrótka

Po pokonaniu osławionego żlebu szlak zawija w lewo i dochodzi do charakterystycznego wcięcia w skale. W tym miejscu przechodzimy na drugą stronę masywu Świnicy i naszym oczom okazuje się znane i lubiane otoczenie Doliny Pięciu Stawów. Widoki mamy mocno ograniczone przez dzisiejszą pogodę, ale po wycieczce na Zawrat i Kozi Wierch mniej więcej wiem, czego można się tam spodziewać.

Przejście przez tak zwane Wrótka jest bezproblemowe. Pomaga nam w tym kolejny już łańcuch na tym szlaku. W międzyczasie nad nami zbierają się ciemne, deszczowe chmury… Nie wygląda to za dobrze, jednak nie decydujemy się na odwrót. Będziemy musieli jednak zdecydowanie przyspieszyć kroku.

Wrótka – charakterystyczne wcięcie w skale

Skalna grzęda i szlak na Zawrat

Z tym przyspieszeniem okazało się, że nie jest jednak tak łatwo, jak miało być. Wyprzedzanie było bardzo utrudnione, ponieważ dzisiejszego dnia na Świnicę zmierzało spore grono turystów. Wygłodniałych i łaknących zastrzyku adrenaliny. Ponownie maszerujemy po skalnych płytach, łańcuchach. Pniemy się ostro pod górę po odsłoniętym i umiarkowanie eksponowanym terenie. Skała jest krucha, wyślizgana i trzeba jak zwykle uważać, gdzie stawia się kolejny krok. Po krótkiej wspinaczce dochodzimy do rozwidlenia szlaków pod Świnicą. W lewo czerwony szlak prowadzi na sam szczyt, natomiast w prawo na przełęcz Zawrat (2159 m n.p.m.).

Uwaga! Szlak między Świnicą i Zawratem jest od 21 maja 2018 roku zamknięty do odwołania z powodu obrywu skalnego oraz zniszczenia dużego fragmentu szlaku. Miejsce to obecnie jest bardzo niebezpieczne i turyści bezwzględnie powinni zastosować się do zaleceń wystosowanych przez TPN. Uszczegółowiając, zniszczeniu uległa Niebieska Turnia (2262 m n.p.m.), zlokalizowana pomiędzy Gąsienicową (2280 m n.p.m.) i Zawratową Turnią (2247 m n.p.m.).

Skalne płyty ubezpieczone są na całej długości łańcuchami

Tak będziemy pracować na zejściu

Dolina Pięciu Stawów – na pierwszym planie Zadni Staw, a w oddali Czarny Staw

Rzuta oka w kierunku Przełęczy Zawrat

Ostatnie 5 minut przed wejściem na szczyt

Po minięciu rozwidlenia szlaku czeka nas jeszcze spora dawka wysiłku. Nie będzie ona trwała długo, jednak na pewno dostarczy niezapomnianych wspomnień. Do pokonania mamy krótki, ale bardzo eksponowany odcinek graniowy, który niejednego turystę zmusił do odwrotu. Droga na szczyt jest wąska, a ponadto trzeba trochę napocić się, aby wyjść na jedną z płyt skalnych, która wymaga dobrej pracy rękoma na łańcuchu i uważnego stawiania stóp. Jeszcze kilkanaście kroków i … stajemy na Świnicy!

Ostatnie metry przed szczytem

Świnica, brak widoków i zbliżająca się burza

Na szczycie Świnicy zameldowaliśmy się około godziny 11. Wszystko przykryte było grubą warstwą ciemnych, deszczowych chmur. Wielka szkoda, bo Świnica jest fenomenalnym punktem widokowym. Majestatycznie wznosi się na Doliną Pięciu Stawów, Doliną Gąsienicową i Doliną Cichą na Słowacji. Co więcej, przerasta wszystkie sąsiednie szczyty o ponad 100 metrów! Żałuję, że tym razem musimy obejść się smakiem!

Na domiar złego, po 5 minutach spędzonych na szczycie zaczął padać deszcz. Nie jakaś mżawka, tylko regularny, normalny deszcz. Po kolejnych 5 minutach usłyszeliśmy w oddali pierwszy grzmot. Wiedzieliśmy, że trzeba schodzić do przełęczy możliwie jak najszybciej, ponieważ Świnica poprzez swoją wysokość i liczne łańcuchy szczególnie przyciąga pioruny. Zrobiliśmy dosłownie trzy pamiątkowe zdjęcia i z animuszem ruszyliśmy w dół w kierunku Świnickiej Przełęczy.

Na szczycie Świnicy. Po lewej widoczny wierzchołek taternicki

Zejście do Zielonej Doliny Gąsienicowej przez Świnicką Przełęcz

Podczas zejścia ze Świnicy na przełęcz było bardzo ciekawie. Połączenie mokrych skał z zimnymi łańcuchami i sznurem osób na nich dało nam się trochę we znaki. Byliśmy jednak chyba jeszcze bardziej skoncentrowani niż zazwyczaj i po niespełna 40 minutach byliśmy już na Świnickiej Przełęczy.

Na przełęczy obieramy czarny szlak turystyczny, znany już Wam z wycieczki na Skrajną Turnię, Beskid i Kasprowy Wierch. Na trasie wąsko, ślisko, urwiście, a widoki znikome. Tym razem już nie jest tak prosto, jak podczas wcześniejszego podejścia. Deszcz przybiera jeszcze bardziej na sile, ale na szczęście docieramy już do łatwiejszego fragmentu, który prowadzi po wygodnych blokach skalnych. Nasze Rain Cuty z Decathlonu puściły totalnie i czujemy, że wszystko zaczyna pod nimi przemakać. A do schroniska jeszcze kawałek drogi…

Po chwili meldujemy się w Zielonej Dolinie Gąsienicowej, która usłana jest stawami (jest ich tutaj aż 19). Mijamy Czerwone Stawki, Kurtkowiec oraz Zielony Staw Gąsienicowy. Odwracamy wzrok za siebie. Przez chmury dostrzegamy tatrzańskie kolosy ze Świnicą na czele. Później już tylko płaski kamienny chodnik, przejście obok wyciągu narciarskiego i zasłużony odpoczynek oraz piwko w schronisku Murowaniec. Przede wszystkim jednak wchodzimy tam, żeby się ogrzać i przebrać ubrania na suche.

Skalne płyty podczas deszczu nie są już takie bezproblemowe

Okolice Świnickiej Przełęczy – widoczność prawie zerowa

W Zielonej Dolinie Gąsienicowej

Szybko w stronę schroniska Murowaniec

Ten widok nie ma prawa się znudzić

Zejście do Kuźnic przez Boczań i Skupniów Upłaz

O tym wariancie zejściowym z Hali Gąsienicowej przeczytać możecie na przykład w poniższej relacji:

BESKID PRZEZ PRZEŁĘCZ LILIOWE

W końcu pogoda się poprawia

W stronę Kuźnic

Podsumowanie

Świnica jest jednym z najciekawszych szczytów, na którym postawiliśmy stopę. Pomimo okropnej pogody, którą zastaliśmy na szczycie i tak uważamy, że jest warta zdobycia i dopisania do górskiego portfolio. Ze swoją eskpozycją i trudnościami technicznymi na pewno nie nadaje się na pierwszą wycieczkę w Tatrach. Wcześniej poleciłbym zapoznać się ze szlakiem na Szpiglasowy Wierch, Giewont i na przykład Kozi Wierch. Nie zapominajmy też o odpowiednim przygotowaniu kondycyjnym, bo w prezentowanym wariancie do pokonania jest ponad 1500 m przewyższenia!


Jeśli wpis Ci się spodobał to zostaw komentarz, polajkuj lub udostępnij – nie krępuj się! Jeżeli chcecie natomiast być na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach – zostawcie koniecznie swój adres e-mail!

Zachęcam Was do odwiedzania profilów na Facebooku, Instagramie i Twitterze, a także do powracania jak najczęściej na stronę www.onestepforward.pl

Z górskimi pozdrowieniami!

Kamil | ONE STEP FORWARD

Wczytuję...
Wczytuję...

Czy wiesz, że...

W portalu Góry i Ludzie również Ty możesz zostać autorem artykułów, które przeczytają tysiące Internautów! Już dziś zarejestruj się i zacznij bezpłatnie dodawać swoje treści. To doskonała reklama dla Ciebie i Twoich górskich dokonań. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dodaj własny artykuł

Już dziś zarejestruj się i dodawaj własne artykuły dla tysięcy czytelników portalu!

Chcę zostać autorem!

Wczytuję...