Zdjęcia autorstwa tego użytkownika

Artykuły użytkownika

Za oknem leje i wieje, a jeszcze miesiąc temu na trasie Zdziar - Tatrzańska Łomnica przez Vyšné Kopské sedlo, Biele pleso, Zelené pleso oczy cieszyły intensywne jesienne barwy i zapierające dech górskie panoramy.

Zanim w Tatrach lunęło i sypnęło śniegiem, 1. września na szlaku przez Kazalnicę Mięguszowiecką po Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, panowały wręcz idealne warunki do górskiej wędrówki. Sami zobaczcie!

Zachwyceni widokami w trakcie jazdy, dopiero po opuszczeniu auta, uświadamiamy sobie, jak bardzo zmieniło się nasze położenie. Wiemy, że panujące warunki nie mogą nas dziwić. W końcu jest wieczór, a my dotarliśmy na wysokość ponad 3 tysięcy m n.p.m.

Wpatrzeni w spadającą ze skalnych progów wodę, mamy wrażenie, że trafiliśmy do zaczarowanej krainy elfów. Skaliste brzegi wodospadu porastają paprocie, omszałe głazy otaczają i wypełniają koryto Satiny – niewielkiej rzeki płynącej w pobliżu Łysej Góry, najwyższego szczytu Beskidu Śląsko-Morawskiego. Całkiem niedawno wygrzewaliśmy się na jego wierzchołku w licznym towarzystwie czeskich sąsiadów. Teraz, w chłodzie leśnego zakątka, zupełnie sami podziwiamy kolejny skarb tutejszej okolicy.

Gorący, słodki napój krzepi nasze zmarznięte i przewiane ciała. Przed chwilą bez opamiętania, mimo silnych porywów wiatru, uwiecznialiśmy na zdjęciach niezwykły widok roztaczający się z Siwego Zwornika. Zimą byłby po prostu piękny, ale biorąc pod uwagę fakt, że kalendarzowa jesień gości u nas niecały miesiąc – widok ten wywołuje szczery zachwyt. Tak cudnej, białej panoramy ze szczytami Błyszcza z jednej, i Starorobociańskiego Wierchu z drugiej strony, nie widzieliśmy dawno.

Po wizycie na Wielkiej Rycerzowej wiedzieliśmy, że wrócimy w te okolice. Powrót przyspieszyła piękna pogoda zapowiadana na kolejną sobotę. To dzięki niej, początek jesieni prezentował się w Beskidzie Żywieckim tak pięknie, a obrany na ten dzień cel wędrówki – Wielka Racza, zafundowała nam bajecznie kolorowe widoki. Niespełna dwa dni później po polskiej złotej jesieni nie było już śladu.

Gdy tylko trafiliśmy na zdjęcia bacówki na Rycerzowej, było jasne, że musimy zobaczyć to miejsce na własne oczy i uwiecznić je na swoich fotkach.

Co to był za dzień! Najpierw wizyta w Čičmanach, słowackiej wiosce z dziesiątkami misternie zdobionych domów z drewna. A potem, obowiązkowy górski akcent.

Na horyzoncie, daleko przed nami, niebo płonie jeszcze czerwienią ostatnich promieni słońca. Zbocza gór z wyraźnym zarysem Giewontu okryła już czerń nocy. Kończący się tak wspaniałymi, pełnymi spokoju obrazami dzień w Tatrach, do spokojnych wcale nie należał. Wręcz przeciwnie – obfitował w wyzwania i emocje jak mało który. Nie ma się czemu dziwić – w końcu za cel naszej wędrówki obraliśmy jeden z odcinków Orlej Perci, a dokładnie przejście Granatów.

Strony

O użytkowniku

blog podróżniczy
zwiedzajacswiat czyli Marta, Zuza i Sławek Wójciakowie. Z plecakami i aparatem zwiedzamy świat sami wytyczając ścieżki kolejnych podróży.