Okładka

Nieco niższe niż Karpaty, ale wcale nie mniej ciekawe. Zachwycają różnorodnością i licznymi tajemnicami, które kryją się tu od wieków.

"Typowy" Polak z centralnej i północnej Polski myśląc „góry” mówi „Tatry”, „Zakopane”, ewentualnie „Bieszczady”… bo kto nie chciałby wszystkiego rzucić i pojechać właśnie w Bieszczady. Spać w bacówce, zajadać się owczym serem i podziwiać gwiazdy… ale zaraz, zaraz… to nie jest tak. Góry to także Sudety i warto o tym głośno krzyczeć! Tu też mamy gwiazdy (Izerski Park Ciemnego Nieba, jeden z dwóch w Polsce… drugi jest właśnie w Bieszczadach)!

Sudety warto promować, tak aby ich pięknem mogli zachwycać się nie tylko mieszkańcy Dolnego Śląska i województw ościennych, ale także Mazowsza, Małopolski, Pomorza, czy nawet Warmii i Mazur. To idealne góry dla turystów pieszych, rowerowych i z roku na rok także narciarzy (czeska strona wciąż bije nas na głowę, ale to przecież dalej Sudety) na każdym stopniu trudności.

Promocja sudetów okiem dolnośląskich blogerów

Kto nie zrobi tego lepiej niż Dolnoślązacy, blogerzy, którzy po górach nie tylko chodzą, ale też o nich piszą na swoich stronach, pokazując je w Internecie! Niektórzy chodzą nawet z dziećmi, a po co? – pisaliśmy już o tym tutaj (link).

Dziś dla Was 11 ulubionych szlaków dolnośląskich blogerów. Ich blogi warto odwiedzić. Chodź z nami w Sudety, a najlepiej zaproponuj w komentarzu swój ulubiony szlak w komentarzu!

Zaczniemy od trzech karkonoskich szlaków, dwóch na Śnieżkę (niebieski od Zbieraj się i czerwony od Spiekua) oraz trasa na Złoty Widok w Michałowicach od autorów bloga "Z widokiem na góry".

W Góry Stołowe zabiorą nas manawpodrozy.blogspot.com i wolnymkrokiem.com pokazując, że w tych jedynych w Polsce górach płytowych można znaleźć ciche i spokojne miejsca.

Szpak z podrozepanaszpaka.pl poprowadzi Głównym Szlakiem Sudeckim w Górach Kamiennych.

Po Górach Izerskich oprowadzą Was Adela z podrozezmamaitata.com, Ania z verenne.pl i Monika z dolnyslaskdlauli.pl – wszystkie trzy podróżują z dziećmi, co tylko potwierdza, że Izery są idealne dla dzieci!

Po Górach Kaczawskich możecie pobiegać z dwiepolowkijablka.com, a Biedronka Buba z jabolowaballada.blogspot.com zachęci do tego by czasem pochodzić bez szlaku, tym razem po Masywie Śnieżnika.

Zbieraj się na Śnieżkę przez karkonoskie schroniska

Śnieżka, to królewna Karkonoszy (a może nawet Sudetów) i nie ma w tym temacie wątpliwości. Choć raz w życiu trzeba na nią wejść i samemu ocenić, czy to królewna, czy raczej kopciuszek. Naszą prezentację szlaków zaczniemy klasycznie, trasą z Karpacza Wang, przez Schronisko Samotnia, Strzechę Akademicką, Dom Śląski aż na Śnieżkę! To przepiękna 9-km trasa (w jedną stronę), idealna na pierwszy raz. Także dla dziecięcych wędrowników.

Autor: 
1_karkonosze_sudety_zbierajsie.pl_.jpg

Mimo, że przez niektórych może wydać się oklepany, naszym faworytem jest niebieski szlak od Kościółka Wang w Karpaczu przez Samotnię i Strzechę Akademicką, a później Równię pod Śnieżką i Dom Śląski aż na Śnieżkę. To prosta, ale niezwykle malownicza trasa, która pokazuje piękno Karkonoszy. Jej plusem jest fakt, że znajdują się na niej aż 3 schroniska, gdzie można ogrzać się, odpocząć, albo przenocować! Poza tym można zobaczyć Samotnię i Kocioł Małego Stawu, a naprawdę warto!

Zimą część szlaku prowadząca od Domku Myśliwskiego pod Kotłem Małego Stawu jest zamknięta, bo mogą schodzić tam lawiny, dlatego zimowa trasa prowadzi drogą dojazdową do Samotni. Latem niebieski szlak odbija w stronę Domku Myśliwskiego i później bezpośrednio pod ścianą Kotła Małego Stawu.

Wyprawa w dwie strony to minimum 6 godzin (można wrócić inną drogą), więc jeśli chcecie zdobyć najwyższy szczyt Karkonoszy to wybierzcie się wcześnie rano, aby mieć pewność, że wrócicie przed zmierzchem. My polecamy Wam dwudniową wyprawę i nocleg gdzieś na wysokości. Może nie będzie to bacówka z wypasającymi się owcami, ale niezwykle urokliwe schronisko.

Na trasie można spać w Samotni, Strzesze Akademickiej, Domu Śląskim, albo przejść na czeską stronę (odbić kawałek w prawo na Równi pod Śnieżką) i wybrać schronisko lub hotel *** Lucni Bouda. Testowaliśmy ostatnią opcję – piękne widoki, przepyszna kuchnia: knedliki śnią mi się po nocach) i piwo z własnego browaru.

Jeśli chodzi o dzieci to do Schroniska Samotnia na upartego można dojść z wózkiem. Później jest strome podejście do Strzechy Akademickiej. Jednak cała trasa jest w miarę przyjemna i spokojnie można pokonać ją z dzieckiem w nosidle, o ile pozwolą nam na to siły. Dla maluchów cała trasa może być długa i wyczerpująca, ale swego czasu pokonałam trasę z moją 6-letnią siostrą i dała radę. Jedną stronę można skrócić korzystając z wyciągu na Kopę. Chcesz poczytać więcej o naszych podróżach, to Zbieraj się i chodź na zbierajsie.pl!

Autor: 
1_karkonosze_sudety_zbierajsie.pl2_.jpg

Kotłem Łomniczki spiekua na Śnieżkę

Inną trasą na Śnieżkę zabierze nas Kamila z piekła rodem znana w Internecie jako Spiekua.pl. Dzisiaj proponuje ona czerwony szlak Kotłem Łomniczki. Szlak (część Głównego Szlaku Sudeckiego) startuje z Karpacza Orlinek. Do przejścia jest 6,5 kilometra, ale aż 816 metrów przewyższenia w drugiej części trasy.

Autor: 
2_karkonosze_sudety_spiekua.pl3_.jpg

W ostatnim czasie pobiliśmy nasz własny rekord w ilości wejść na królową Karkonoszy - Śnieżkę. To jedno z naszych ulubionych miejsc, zarówno na wschody, zachody słońca, jak i rodzinne wycieczki (nierzadko połączone z noclegiem w Domu Śląskim).

Nasza ulubiona trasa na szczyt prowadzi przez Kocioł Łomniczki, czerwonym szlakiem. Jest on jednak dostępny tylko latem (zimą zamknięty z uwagi na zagrożenie lawinowe). Mimo, że ta trasa jest bardziej wymagająca od pozostałych, to widoki, które oferuje są warte każdej wylanej kropli potu.

Naszą wycieczkę rozpoczynamy w Karpaczu, przy stacji wyciągu Orlinek. Stąd łagodnym, wręcz spacerowym odcinkiem, po nieco ponad godzinie drogi, docieramy do Schroniska pod Łomniczką. Jest to jedyne schronisko w Karkonoszach, w którym nadal nie ma prądu! Można tu chwilę odsapnąć, napić się herbaty i coś przekąsić - miejsce ma swój klimat, a zebrane siły przydadzą się do trudniejszego odcinka trasy.

Od tego momentu robi się coraz bardziej stromo i skaliście. Po kilkunastu minutach marszu wychodzimy z lasu i doskonale widzimy cel naszej wyprawy z dawnym schroniskiem, w kształcie spodka, na szczycie. Do pokonania mamy prawie 400 metrów przewyższeń, do kolejnego schroniska. Mijamy piękny wodospad Łomniczki, a za plecami zostawiamy panoramę z maluteńkimi zabudowaniami Karpacza i okolic. Zanim dotrzemy do charakterystycznego, żółtego baraku, Domu Śląskiego, czeka nas podejście, które kojarzy się z górami dużo wyższymi. Dla naszej kilkulatki nie stanowiło większego problemu, ale niektóre osoby może tu dopaść lęk wysokości. To też najbardziej wymagający kondycyjnie fragment szlaku. Pokonując stromą ścianę, ze sporymi skalnymi stopniami - widzimy symboliczny cmentarz ofiar gór, z licznymi tablicami pamiątkowymi.

W Domu Śląskim zwykle zatrzymujemy się na ciepły obiad z deserem, w postaci tabliczki czekolady ;). Przed nami ostatni kilometr „wspinaczki” (200 metrów pod górę) i po około 30 minutach możemy cieszyć się z cudownych widoków (jeśli mgła wszystkiego nie zasnuje ;)). Schodzi się bardzo szybko (tą samą trasą - już po półtorej godziny można być „na dole”), jednak wybierając się tu z dzieckiem - polecamy rozważyć opcję w noclegu w schronisku i na przykład powrót innym szlakiem (dla urozmaicenia wycieczki).

Chcecie zobaczyć świat oczami SPIEKUArodzinki? Zajrzyjcie na spiekua.pl. Czasem z przymrużonymi oczyma, ale okraszone przepięknymi zdjęciami

Autor: 
2_karkonosze_sudety_spiekua.pl2_.jpg

Złoty widok z widokiem na góry w Karkonoszach

Nie przeprowadzili się co prawda w Bieszczady i nie wypasają tam owiec, ale… na pogranicze Karkonoszy i Gór Izerskich, gdzie chodzą na spacery ze swoimi psami. Dziś Joanna i Paweł z bloga zwidokiemnagory.pl zabierają nas na krótką wędrówkę z Michałowic na Złoty Widok, gdzie widok na Karkonosze jest naprawdę złoty!

Obowiązkowym miejscem naszych codziennych spacerów, a wciąż mało uczęszczanym jest Złoty Widok w Michałowicach. Zapraszamy Was serdecznie na naszą ulubioną trasę, gdzie nie ma turystów a jest wszechogarniająca cisza. Trasa łatwa – przejdą ją szczenięce i seniorskie łapki, przejdą młode i trochę starsze nogi. Generalnie trasa dla każdego.

Auto należy zostawić w samym „centrum” Michałowic (część Piechowic), dokładnie na przeciwko pięknej panoramy Karkonoszy. Na Złoty Widok prowadzi drogowskaz, a idziemy ulicą Złoty Widok. Początkowe podejście jest dosyć strome, ale za chwilę wypłaszacza się. Mijamy kilka domów i wychodzimy na cudowną ścieżkę, która jesienią jest usłana dywanem kolorowych liści, a wiosną zachwyca nas soczystą zielenią.

Pierwszy przystanek robimy przy Kociołkach. Jest to jedna z atrakcji Michałowic, którą ponad 100 lat temu opisał profesor Scholz. Na głazach jest ok. 30 kociołków, które nie wiadomo jak powstały. Prawdopodobne jest, że ściekająca woda zatrzymywała się w zagłębieniach i drążyła je, a dodatkowo zimą zamarzała i rozsadzała kociołki, stale je powiększając. Kolejną prawdopodobną wersją jest pogańskie pochodzenie kociołków, ale to tylko jedna z teorii, która nigdy nie została potwierdzona.

Idąc dalej możemy znaleźć jaskinie, które są miejscem na zrobienie kilku pamiątkowych fot. Możemy też nimi przejść, bo nie są ani głębokie ani rozległe. Dalej mijamy formy skalne, które robią wrażenie i są wdzięcznym obiektem fotograficznym.

Docieramy na Złoty Widok. Tu jest absolutnie przepięknie. Za każdym razem widok jest inny – inne światło, inna widoczność, inne chmury – tylko Karkonosze te same. Widzimy Szklarską Porębę, Wysoki Kamień no i oczywiście panoramę Karkonoszy. To miejsce jest niesamowicie magiczne. Za każdym razem zachwyca tak, jakbyśmy byli tu po raz pierwszy.

Lubimy tu zatrzymać się na chwilę. Usiąść i gapić. Psy układają się obok, i gapią się. Wygląda jakby je też chwila zadumy i refleksji naszła. Jest tu miejsce na ognisko, jest ławka jest idealne miejsce na poczytanie książki. Złoty Widok szczególnie polecam amatorom fotografii – światło podczas Golden Hour wygląda tu cudownie...

Po chwili refleksji czas na dalszą część spaceru. Idąc szlakiem napotykamy nieczynny Kamieniołom Granitu. My idziemy dalej szeroką drogą, aż do potoku. Tu odbijamy w lewo i wzdłuż niego pniemy się do góry. Psy mają miejsce na napicie się, zmoczenie łap i brzucha. Podobno można tutaj znaleźć rudy złota ;)

Docieramy do zabudowań i dalej uliczką idziemy do miejsca parkingowego. Psy zadowolone i zmęczone, a my po takim spacerze możemy spokojnie siadać do pracy.

Jesteście ciekawi jak mieszka jej się w górach i jak to jest wędrować z czworonogami? Koniecznie odwiedźcie zwidokiemnagory.pl

Manawpodrozy zabierze cię w jedyne w swoim rodzaju Góry Stołowe

Sudety to nie tylko ich najwyższe pasmo – Karkonosze. To także jedyne w Polsce góry płytowe, które uznawane są za jedne z najciekawszych pasm górskich w naszym kraju. Sprawia to, że w najpopularniejszych miejscach są tam tłumy! Ale Maciek i Natalia, czyli manawpodrozy.blogspot.com zabiorą nas w spokojniejsze rejony Gór Stołowych. Proponują nam szlak do Skały Puchacza i na Białe Skały z Lisiej Przełęczy. Do przejścia jest 6,8 km, co według ich szacunków zajmuje około 2 godzin.

Autor: 
4_gorystolowe_sudety_manawpodrozy2.jpg

Masz dość tłumów na Szczelińcu, w Błędnych Skałach lub Ardszpachu, jednak Góry Stołowe bardzo Cię pociągają? Mamy dla Ciebie alternatywę. Wybierz się na Skały Puchacza i Białe Skały, a na pewno się nie zawiedziesz! Szlak rozpoczyna się na Lisiej Przełęczy. Znajduje się ona na drodze Stu Zakrętów, tuż za Karłowem w kierunku na Kudowę- Zdrój. Parking jest niewielki, ale niezależnie od pory roku miejsca nigdy tutaj nie brakuje.

Wycieczkę rozpoczynamy od podejścia niebieskim szlakiem. Warto tutaj trochę się namęczyć, by po kilkunastu minutach cieszyć się wspaniałym widokiem na Góry Orlickie i Góry Bystrzyckie. Idąc ciągle wzdłuż znaków o tym kolorze możemy spoglądać na wspaniałą górską panoramę, a przy okazji podziwiać coraz to ciekawsze formacje skalne. W Górach Stołowych takich nie brakuje

Kulminacją na tym odcinku są Skały Puchacza. Jest to kilkudziesięciometrowe urwisko skalne w piaskowcu, które powstało w wyniku eksploatacji przez kamieniołom tego kruszcu. Dalej należy kierować się zielonym szlakiem, by po chwili go zmienić na żółte znaki kierujące nas z powrotem do Lisiej Przełęczy. Na tym odcinku spotkamy najciekawsze formacje skalne, które niczym nie ustępują tym, które można zobaczyć chociażby w słynnym Skalnym Mieście w Ardszpach. Są tutaj również, schodki, drabinki, a także szczegółowe opisy pozwalające poznać cały proces tworzenia się tych skał. Do najciekawszych formacji można zaliczyć Skalną Furtę, Zielonego Króla, czy Zieloną Damę. Skały rozciągają się aż przez kilometr, więc każdy może wybrać sobie swoją ulubioną!

Wycieczkę kończymy po ok. 2 h marszu w naszym punkcie wyjścia. Oczywiście czas przejścia zależy od tego ile czasu poświęcimy nad zachwytem nad formacjami skalnymi, a zapewniamy: jest nad czym! Szlak jest świetną alternatywą dla innych, zatłoczonych ścieżek w Górach Stołowych. Tutaj nawet w słoneczny, wakacyjny dzień spotkanie kilku turystów można przyrównać do wygranej w lotto. Trasa jest również fantastycznym miejscem na spacer z kilkuletnim dzieckiem, którego nie znudzi długość szlaku, a na pewno zainteresuje duża ilość atrakcji. Niestety ciężko jest tutaj wjechać wózkiem, dlatego nie polecamy go zabierać na tą trasę.

Więcej wędrówek Maćka i Natalii manawpodrozy.blogspot.com

Autor: 
4_gory_stolowe_sudety_manawpodrozy.jpg

Wolnym krokiem na Broumowskie Ściany

Wielbicielami Gór Stołowych są także Agnieszka i Krystian, autorzy bloga wolnymkrokiem.pl. Także oni mają dla nas mniej popularną propozycję w Górach Stołowych, tak aby uniknąć stania w kolejce na szlaku (sic!) i dzikich tłumów na punktach widokowych. Proponowana przez nich trasa Broumowskie Ściany (cz. Broumovskie Steny) – Korona startująca tuż obok Schroniska Pasterka to ok. 14 km marszu, co według szacunków zajmie 4 godziny i 10 minut.

Broumowskie Ściany znajdują się na granicy polsko-czeskiej w pobliżu Pasterki. Nasze serce skradły przede wszystkim za sprawą rozległych widoków znanych nam z pobliskiego Szczelińca Wielkiego oraz licznymi formami skalnymi, których nawet nie powstydziłyby się Błędne Skały. Co więcej, nie jest to bardzo znane miejsce przez polskich turystów, dlatego nawet w okresie majówki nie musieliśmy przedzierać się przez tłumy ludzi. Mieliśmy czas na zrobienie wielu zdjęć oraz posiedzieć kilkadziesiąt minut na zboczu strzelistej skały, napawając się niesamowitym widokiem i otaczającą nas przestrzenią. Czy moglibyśmy to zrobić na Szczelińcu lub Błędnych Skałach? Szczerze wątpimy, a w dodatku spędzilibyśmy sporo czasu na stanie w kolejce po bilety. W swojej karierze turystycznej zwiedziliśmy już spory kawałek Sudetów i szlak na Broumowskie Ściany zdecydowanie należy do naszych ulubieńców.

Trasa nie jest wymagająca i przyjazna dla rodzin z dziećmi. My zaplanowaliśmy swój szlak na dystans 14 kilometrów, który zrealizowaliśmy w około 4 godziny. Jeżeli idziecie z dziećmi, warto zrobić sobie kilka dłuższych odpoczynków pod licznymi wiatami lub przy punktach widokowych. W dodatku zarówno ci młodsi, jak i starsi turyści mogą poćwiczyć swoją wyobraźnię przy obserwowaniu licznych form skalnych przypominających swoim kształtem różne zwierzęta i przedmioty. Nam na przykład udało się wypatrzeć Kaczkę, Kota, Kowadło oraz Skalnego Grzyba.

Jeżeli zaś jesteście zaprawieni w górskich bojach turystami, możecie narzucić sobie szybsze tempo i wydłużyć szlak do kaplicy Matki Bożej Śnieżnej, która zbudowana jest na kształt gwiazdy. Każdy znajdzie coś dla siebie i dobierze trasę do swoich możliwości.

Naszą osobistą poradą jest wybranie sobie słonecznego dnia na zrealizowanie tego szlaku. Nie musicie się bać słońca, ponieważ zdecydowana część trasy prowadzi wśród drzew, dlatego nie narazicie się na długotrwałą ekspozycję na słońce, a zapewni Wam to dobrą widoczność na licznych punktach widokowych. My na pewno jeszcze się tam wybierzemy, tak więc może spotkamy się wolnym krokiem na szlaku Broumowskich Ścian? :)

Macie ochotę pochodzić nie zawsze wolnym krokiem? Zajrzyjcie na blog wolnymkrokiem.pl, a znajdziecie tam m.in. relacje z opisywanej wycieczki

Ze szpakiem głównym szlakiem sudeckim w Górach Kamiennych

Znacie Góry Kamienne? Mimo, że nie należą do najwyższych pasm górskich w Polsce, uznawane są za Sudeckie Tatry przez ich strome podejścia. Taka wędrówka może dać popalić. Jednak dla tych widoków i krajobrazów warto! Szpak z bloga podrozepanaszpaka.pl proponuje nam 24 kilometrową wędrówkę odcinkiem Głównego Szlaku Sudeckiego z Sokołowska do Rzeczki. Czas przejścia szacuje na 8 godzin, ale poleca nocleg w niezwykle urokliwym Schronisku Andrzejówka.

Pytanie o ulubiony szlak Sudecki to jak pytanie o ulubionego członka rodziny. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć i nie da się lubić bardziej lub mniej. Czasami mam ochotę na spacer po lesie i pojadę w inne miejsce niż kiedy mam chęć na kilkudniową wędrówkę. Czasami chcę popatrzeć na widoki, a innym razem odciąć się od świata. W Sudetach znajdziemy każdą możliwość, w różnych miejscach. Jednak dzisiaj zabiorę was na dość wyjątkowy szlak i mało oblegane pasmo. Przejdziemy się odcinkiem Głównego Szlaku Sudeckiego z Sokołowska do Rzeczki w Górach Kamiennych, a jeśli kto chętny to polecam przedłużyć go jeszcze o Wielką Sowę do przełęczy Jugowskiej.

Wystartować nam przyjdzie z Sokołowska, a dojechać tam można autobusem miejskim z Wałbrzycha. Miejscowość urokliwa z ciekawą historią uzdrowiskową, niegdyś bardzo znane sanatorium. Nasz szlak ma kolor czerwony i przechodzi przez sam środek miejscowości, nie będzie trudno go znaleźć. Wędrując nim najpierw wespniemy się na Bukowiec co będzie bardzo dobrą rozgrzewką, bo podejście strome, a Góry Kamienne nie na darmo nazywane są Sudeckimi Tatrami. Potem już spokojniej, trawersem podziwiając panoramę Gór Suchych (czyli części Gór Kamiennych) dojdziemy do schroniska Andrzejówka, jednego z bardziej klimatycznych w Sudetach. Spędzenie tutaj nocy to zawsze dobry pomysł. Smaczne jedzenie, przyjemny klimat i piękne otoczenie to wielkie atuty tego miejsca. Schronisko leży u podnóży najwyższego szczytu Gór Kamiennych, czyli Waligóry (936 m n.p.m.). Szczyt może nie imponuje wysokością, ale zdobycie go żółtym (najkrótszym) szlakiem to spore wyzwanie, kto był, ten zrozumie.

Dalej GSS poprowadzi nas na Turzynę, gdzie znajduje się ambona myśliwska, a z niej roztacza się przyjemny widok na okolicę. Dreptając dalej dojdziemy do Skalnej bramy i tablicy pamiątkowej "Tym co odeszli, i tym co przyjdą po nas. Wałbrzyscy Wędrowcy 2004". Potem czeka nas jeszcze wędrówka przez las, z wyłaniającymi się co jakiś czas pięknymi widokami. Opcji na koniec wędrówki jest sporo, bo możemy skończyć w Jedlinie Zdroju, albo pójść dalej przez masyw Włodarza i skończyć w Rzeczce, skąd mamy znowu autobus do Wałbrzycha, lub opcja dla wytrwałych i przez szczyt Wielkiej Sowy do przełęczy Jugowskiej, skąd rzut beretem do Kamionek i powrót autobusem miejskim do Dzierżoniowa. Jak komuś nadal mało to szlakiem można iść jeszcze jakieś 300km aż do Prudnika. Powodzenia. Szpak.

Jeśli tak jak my czytając opis Szpaka poczuliście się tak jakbyście razem z nim wędrowali po Górach Kamiennych koniecznie zajrzyjcie na podrozepanaszpaka.pl

W czeskie Izery z mamą i tatą

Góry Izerskie leżą na pograniczu Polski i Czech. Adela z bloga podrozezmamaitata.com, na którym opisuje swoje wyprawy ze swoją 10-letnią córką, postanowiła zabrać nas w trasę do Frýdlantské Cimbuří, granitową formację skalną, która jest często fotografowana, ale także eksplorowana przez wspinaczy. Startujemy w Smedavie, a cała wędrówka zajmie nam około 5 godzin.

Czeskie Izery obfitują w niesamowite formy skalne, na które można się wspiąć. Do takich formacji należą Frýdlantské Cimbuří, które są najciekawszym elementem tego szlaku. Ponieważ po drodze przechodzi się przez inne skały, które nie zawsze są dobrze asekurowane, polecam je tylko doświadczonym turystom i starszym dzieciom.

Początek trasy to żwirowa, szeroka droga pod górę. Po drodze mijamy bunkier z II Wojny Światowej, który nigdy nie miał szansy być wykorzystany. Kolejny odcinek prowadzi po drewnianym pomoście, gdyż teren jest podmokły. Tutaj pojawia się pierwszy zespół skał Poledni Kameny. Można wspiąć się na wielkie bloki i podziwiać okolicę. Po kolejnym niewielkim odcinku, który przemierzamy trzymając się łańcuchów, docieramy na Frýdlantské Cimbuří. Na szczyt wiedzie drabinka przymocowana do skały. Po zejściu ze skał kierujemy się leśną drogą do torfowiska. Jest ono otoczone płotkiem z wydzieloną furtką, skąd pomostami dostajemy się na wieżę widokową. Krajobraz tego miejsca jest nieco tajemniczy. Nic dziwnego, że kiedyś ludzie wierzyli w wozy z końmi wciągane w bagno przez rusałki. Stąd szlak wiedzie do kiosku Na Kneipě i obok góry Izery. Można odbić ze szlaku i po 20 minutowej wspinaczce podziwiać krajobraz ze szczytu. Stąd już niewiele drogi dzieli nas od parkingu w Smedavie.

Chcecie wiedzieć jak się podróżuje z mamą i tatą? A dodatkowo jak można wykorzystać to w edukacji swojego dziecka, koniecznie zajrzyjcie na podrozezmamaitata.com

Geocaching na Wysoki Kamień w Izerach z Verenne

Ania prowadząca bloga VERENNE.PL jest pasjonatką geocachingu. Nie dziwi więc, że jej ulubiony szlak, Pętelka na Wysoki Kamień w Górach Izerskich, ma w sobie także ukryte zagadki. Trasa startuje z Zakrętu śmierci, ma 7 km długości i na jej przejście potrzeba ok. 2,5 godziny. Z mojej strony prócz tego, o czym pisze Ania polecam punkt widokowy nad Zakrętem Śmierci.

Autor: 
8_gory_izerskie_sudety_verenne.pl_3.jpg

Najbardziej odpowiadają nam trasy, na których można zrobić pętlę, tak żeby wrócić skąd się przyszło i nie martwić się o późniejszy dojazd do samochodu. I żeby nie były ani za długie, ani zbyt forsowne. Tę wycieczkę proponuję rozpocząć żółtym szlakiem od Zakrętu Śmierci. Tu można zostawić samochód.

Ścieżka prowadzi nas wśród drzew, czasem zdarzają się ciekawe grupy skalne. Widoki może nie są oszałamiające, bo idziemy głównie lasem, ale za to po wejściu na Wysoki Kamień można pooglądać przepiękną panoramę okolic: Karkonosze, Góry Izerskie, Góry Kaczawskie, Rudawy Janowickie – wszystko jak na dłoni. W sezonie możemy załapać się też na wysyp izerskich jagódek, mmm...

Z Wysokiego Kamienia schodzimy szlakiem czerwonym, zdecydowanie bardziej uczęszczanym i od biedy nadającym się nawet do wjechania nim wózkiem dziecięcym. Na Rozdrożu pod Wysokim Kamieniem wchodzimy na czarny szlak, który doprowadzi nas z powrotem do Zakrętu Śmierci.

Trasa nie jest długa, podejście jest łagodne, a na szczycie czeka schronisko, gdzie można coś zjeść, wypić itp. Dla mojej córki aspekt jedzenia podczas wycieczki jest bardzo ważny, a domowe kanapki nie zawsze ją satysfakcjonują. Lubi jeść "na mieście", zatem perspektywa "knajpy", która na dodatek ma swój górski klimat, w połowie wycieczki jest więc mocno motywująca.

W drodze na szczyt (żółty szlak) nie mijamy tłumów. Koło schroniska już jest ich więcej, ale najwięcej turystów spotkamy w drodze powrotnej, ponieważ czerwony szlak jest najpopularniejszą trasą na Wysoki Kamień od strony Szklarskiej Poręby.

Dlaczego polecam ten szlak i uważam, że jest to dobry szlak dla dzieci? Bo mojej córce się podobało, a ona z tych wybrednych. A tak poważnie... dzieci lubią mieć jasny cel. Tu celem jest dojście do schroniska z fajnymi widokami i perspektywą zjedzenia czegoś dobrego. Poza tym trasa jest łatwa, dziecko się nie zniechęci, a o to niestety łatwo jeśli rodzic jest zapalonym wędrowcem. Szlak nie jest z tych bardzo mocno obleganych, więc dzikich tłumów tu nie spotkamy – to akurat ważne dla mnie, bo tłumów nie lubię i zamiast gwaru rozmów wolę słuchać śpiewu ptaków.

Szlak na Wysoki Kamień jest fajny jeszcze z jednego powodu. Otóż bawimy się w geocaching (szukanie ukrytych "skarbów" za pomocą odbiornika GPS i specjalnej aplikacji), a tu jest kilka naprawdę świetnych skrytek, które jeszcze bardziej uatrakcyjniają spacer. Polecam sprawdzić samemu.

Więcej podroży z nutką geocachingu znajdziecie na blogu verenne.pl

Autor: 
8_gory_izerskie_sudety_verenne.jpg

Dolny Śląsk dla Uli i wszystkich dzieci pokaże wam Zajęcznik

Monika i Ula z bloga dolnyslaskdlauli.pl zabiorą nas na Zajęcznik, gdzie znajduje się ciekawa ścieżka edukacyjna. To świetny pomysł na wędrowanie z dziećmi. Trasa startuje w Świeradowie Zdroju i w jedną stronę ma około 2 kilometrów. Według szacunków Moniki do przejścia jej z dziećmi potrzeba około 40 minut w jedną stronę.

Zajęcznik to nie jest taki zwykły leśny szlak na szczyt, to ścieżka edukacyjna a właściwie ścieżka z przygodami – zadaniami. Przy drodze znajdują się stacje, na których można: zagrać na leśnych cymbałach, dowiedzieć się co jedzą leśne zwierzęta i jak nazywają się drzewa. Idąc od zadania do zadania dochodzi się na szczyt a tam już czeka mały zajączek do odrysowania na kartce papieru.

Jeśli podróżujesz z dziećmi i chcesz je zachęcić do przebywania na łonie przyrody i górskich wędrówek to nie ma co się zastanawiać. Musisz tu kiedyś przyjechać. Jest po prostu przeznaczony dla dzieci. Leśne zadania sprawiają, ze maluchy nawet nie zauważają, kiedy znajdują się już na szczycie. Trasę można także przejechać z wózkiem.

Więcej podróży dla dzieci, także po Sudetach, na blogu dolnyslaskdlauli.pl

Góry Kaczawskie z dwoma połówkami jabłka

Góry Kaczawskie bez wątpienia są niedoceniane, a szkoda. Wszak to Kraina Wygasłych Wulkanów, które kryją w sobie przepiękne krajobrazy i niejedną tajemnicę. Na 17km wędrówkę Z Łysej Góry na Skopiec zabierze nas Ola i Kris, autorzy bloga dwiepolowkijablka.com.

Jeśli marzycie o śpiewie ptaków niezmąconych miejskich zgiełkiem. Sielskich widokach. Soczystej zieleni. I kąpieli w mleczach. Koniecznie wybierzcie na przełomie maja i czerwca w Góry Kaczawskie! W zasadzie to dwie godziny drogi od Wrocławia. Kraina Wygasłych Wulkanów jeszcze nie została odkryta i dogłębnie spenetrowana jak inne tereny w Polsce. Dziś 1/3 kraju jedzie w Bieszczady, kolejna w Skalne Miasto Asprach. Wszędzie tłumy, wszędzie kolejki, gorąco, zatory i nerwy.

Dwie podróże w Góry Kaczawskie i pustka, widoki, sielskość zapierająca dech w piersiach. Pierwszy raz byliśmy w górach Kaczawskich w pierwszym tygodniu maja, kolejny już tylko tydzień później! Tak nam się spodobało, bo to idealne miejsce dla biegaczy trenujących w terenie. Ale nie tylko. To idealne miejsce dla lubiących wycieczki bez forsowania się, a z przyjemnymi, sielskimi widokami na szlaku. Dla mnie stały się tym miejscem, gdzie chcę powrócić.

Proponujemy Wam trasę spod parkingu na Łysek Górze, przez Przełęcz Komarnicką, Pod Skopcem i sam Skopiec, najwyższe wzniesienie Pogórza Kaczawskiego. Początkowo kierujemy się szlakiem niebieskim w dół, zatapiamy się w soczystą zieleń łąki i zbiegamy. Pogoda idealna, słońce, błękitne niebo i hulający wiatr. Pasuje nam to.

Na chwilę łąka zamienia się w asfalt. Ale spokojnie, to tylko chwila w dół do końca i mocno w górę. Dobiegamy do głównej ulicy, tutaj ruch już większy. Musimy tylko przebiec na drugą stronę i znów jesteśmy na zielonej łące. Lecimy, podnoszę głowę i widzę. Widok na Karkonosze! Zachwycam się. Ruszamy dalej, skoro było w dół, to teraz mocno pracujemy pod górę. Wbiegamy w las, biegniemy wąskim wąwozem. Ulga, bo drzewa chroniły nas przed palącym słońcem. Przynajmniej na chwilkę. Z lasu wybiegamy na polanę. Chwila odpoczynku przed kolejnym odcinkiem.

Lekko w dół i znów do lasu. Wybiegamy z lasu i już poznajemy Przełęcz Komarnicką. Słońce grzeje, wbiegamy na przełęcz i tutaj spotykamy pierwszych turystów. Rodzinę wchodząca na Skopiec. Dodamy tylko że na wycieczkę wybraliśmy się w niedzielę ( i to nie handlową :) Przez ponad 8 km tylko łąka, śpiew ptaków, góry i my.

Szczęśliwi odbiliśmy w prawo na Skopiec. Najwyższy szczyt Gór Kaczawskich. Tylko dla formalności. Najpiękniejsze widoki są właśnie na przełęczy i Pod Skopcem. To tam idealnie zrobić sobie piknik na trawie, dłuższą przerwę, poleżeć, czy poczytać książkę. Dookoła tylko śpiew ptaków, łąki i taki widok:

Sami oceńcie czy warto :) Do zobaczenia na szlaku! Dwie Połówki Jabłka

Czuliście ten wiatr we włosach? Jeśli chcecie inspiracji na aktywne wędrówki w górach, koniecznie zajrzyjcie do nich - dwiepolowkijablka.com.

Nie zawsze po szlaku, z biedronką Bubą po Masywie Śnieżnika

Biedronka Buba pokazuje, że nie zawsze trzeba korzystać ze szlaków żeby zobaczyć coś ciekawego. Dziś prezentuje Wam swoją wycieczkę na Górę Stroma. Trasa ma 3 km i zaczyna się w miejscowości Kletna. Jednak to ile i jak szybko przejdziecie zależy od Waszej inwencji. Bo w wędrowaniu nie chodzi o cel... ale o drogę.

Autor: 
11_masyw_snieznika_sudety_biedronka_buba.jpg

Stroma to jedna z moich ulubionych gór w Sudetach. Byłam tam trzy razy i nigdy nikogo nie spotkaliśmy. Wokół tylko las, skały, łany borówek (więc jesienią, taka wycieczka wypada najkorzystniej, bo można zjeść pyszne owoce). Fajne jest też to, że gdzie by nie spojrzeć, nie widać ludzkich osad, wsi, dróg. Brak cywilizacji w pobliżu sprawia, że ma się poczucie bezmiaru dzikich gór wokół.

Czy to dobre miejsce dla dzieci? Dużo zależy od dziecka i może też od jego wieku. Dla niemowląt dobre - bo dla malucha każde miejsce jest dobre, byle rodzice byli blisko, w brzuszku pełno, a w pupę sucho. Dla małych dzieci, które stawiają swoje pierwsze i drugie kroki taki trawers może być nieszczególnie łatwy - wysokie trawy, gołoborze… maleństwo, które ledwie idzie na chwiejących, kaczych nóżkach może się łatwo wykrochmalić. Inaczej jest dla starszych dzieci. Są skałki, zwałowiska kamieni, powykręcane, powalone drzewa, w których można zobaczyć rożne potwory. Ponadto poczucie bycia odkrywcą – przecież tu nie ma szlaku! A na dodatek dużo borówek którymi można się objeść po uszy.

Więcej takich leśnych przygód znajdziecie jabolowaballada.blogspot.com/

Zainspirowani? Chcielibyście wybrać się w Sudety? A może wy polecicie Nam jakiś ulubiony sudecki szlak?

Tagi: 
Wczytuję...
Wczytuję...

Czy wiesz, że...

W portalu Góry i Ludzie również Ty możesz zostać autorem artykułów, które przeczytają tysiące Internautów! Już dziś zarejestruj się i zacznij bezpłatnie dodawać swoje treści. To doskonała reklama dla Ciebie i Twoich górskich dokonań. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dodaj własny artykuł

Już dziś zarejestruj się i dodawaj własne artykuły dla tysięcy czytelników portalu!

Chcę zostać autorem!

Wczytuję...