Okładka

"Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę" Mariusza Sepioło to opowieść o kobietach twardych, jak lód. Nienaruszalnych. Silnych. Wciąż niepokonanych. Wytrzymałych na wszelkiego rodzaju klęski. To opowieść o kobietach, których marzenia, silna wola i motywacja, zaprowadziły na najwyższe szczyty świata w czasach, gdy mężczyzna miał najwyższą rangę. Gdy kobieta była tylko kobietą i fakt, że chciała zrobić coś dla siebie było faktem nadzwyczajnie niepoprawnym.

Książki takiej jeszcze nie było, by zabrać czytelnika w podróż po kobiecej strefie himalajskiej. By zacząć od korzeni, czyli wszystkich tych, od których się zaczęło. Silna Halina K. Syrokomska, odważna Dobrosława Miodowicz-Wolf pseud. Mrówka, niezależna Wanda Rutkiewicz, czy wytrwała Ewa Panejko- Pankiewicz i wiele innych kobiet tak twardych i pełnych pasji, zapału i wewnętrznego ognia, miłości do gór. Historia zaczyna się właśnie sylwetkami tych kobiet, co rozpoczęły erę kobiecego himalaizmu, kobiecego wspinania. Walczyły o godną pozycję wśród mężczyzn i chciały im dorównać, być jak oni, a bliżej- po prostu mieć równe prawo do gór, takie, jak faceci. I do tego dążyły. O to walczyły i temu poświęcały życie- dla gór i wspinaczki, która dawała im wolność, determinację, kobiecość.

Następnie autor w ciekawy sposób przechodzi do współczesnego himalaizmu pisząc część drugą, czyli Dziś. Znajdziemy w niej postać Sylwii Bukowickiej, Izabeli Czaplickiej, Aleksandry Dzik, czy Kingi Baranowskiej. Himalaistek, które kontynuują dzieło rozpoczęte dziesiątki lat temu. Starają się być wierne idei kobiecego wspinania i realizują się, spełniają swoje marzenia o górach najwyższych. I ich historie cały czas się dzieją, rozwijają, idą dalej, trwają. Ale warto też zaznaczyć, że historie Wandy, Mrówki, czy Alicji Bednarz są równie żywe. Przede wszystkim w sercach tych, którzy o nich pamiętają. I myślę, że współczesny himalaizm i alpinizm również o nich pamięta, celebruje rocznice i żyje ich ideami.

Czego brakowało mi w tej książce? Braku tak ważnych pań, jak Krystyny Palmowskiej czy Anny Czerwińskiej. Ponoć wspomniane panie stwierdziły, że wiele o nich już napisano i warto poświęcić parę słów o innych znakomitych himalaistkach. Jednak myślę, że skoro książka zawiera opowieści i polskich pionierkach, ich sylwetki powinny się tam pojawić, bo momentami można odczuć, że jest to encyklopedia o kobiecym wspinaniu w Himalajach. Brakuje mi właśnie tego. Ale z pewnością dodanie kogoś więcej zburzyłoby układ, jaki zaplanował sobie autor. Można dostrzec, że 14 himalaistek odpowiada ilości 14 ośmiotysięczników. Taki zamysł miał autor. Zostawmy to jemu. W oczy rzuca się jeszcze nierówność, czyli o Wandzie powiedziano bardzo wiele, a o Katarzynie Skłodowskiej to raptem jedna trzecia. Chociaż z drugiej jednak strony, jedne historie pań są ciekawsze, obszerniejsze, drugie nie. I pewnie stąd ta nierówność wynika.

"Himalaistki" to książka, którą warto mieć w swojej górskiej, niegórskiej bibliotece. Scala ją przede wszystkim kobieca solidarność aktualna w każdym czasie. Jest po prostu uniwersalna i uświadamia, jak z miłości do gór, pasji do wspinania i uprawiania turystyki wysokogórskiej, może zrodzić się wytrwałość, ambicja, marzenia, siła, determinacja, twardość i przekorność, a przy tym wrażliwość i delikatność.

Wczytuję...
Wczytuję...

Czy wiesz, że...

W portalu Góry i Ludzie również Ty możesz zostać autorem artykułów, które przeczytają tysiące Internautów! Już dziś zarejestruj się i zacznij bezpłatnie dodawać swoje treści. To doskonała reklama dla Ciebie i Twoich górskich dokonań. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dodaj własny artykuł

Już dziś zarejestruj się i dodawaj własne artykuły dla tysięcy czytelników portalu!

Chcę zostać autorem!

Wczytuję...