Okładka

Kukuczka... Jest ktoś, kto nie zna tego nazwiska? Dorzućmy jeszcze imię Jerzy i wszystko już wiadomo. Jurek Kukuczka, bo o nim jest mowa, to wielki, znany na całym świecie polski himalaista. Żeby sięgnąć po tą książkę, musiałam dać sobie czas. Z racji tego, że jest to biografia, wiedziałam, że będzie pełna faktów, różnych życiowych wątków, ale też i życiowych mott, głębokich słów. Do takiej lektury muszę przygotowywać się długo mentalnie, ale pochłaniam ją dosłownie w parę dni.

Jurek Kukuczka to drugi zdobywca, zaraz po Reinholdzie Messnerze, Korony Himalajów i Karakorum. Jeszcze przed przeczytaniem biografii, znałam wiele wątków z jego życia, jego historię, ale nigdy konkretnie w nią nie wchodziłam. Ale po przeczytaniu, przesiąkłam nią. Jak to biografia, są historie od początku do końca. Jednak "Kukuczka" zaczyna się od śmierci himalaisty na jego pierwszym ośmiotysięczniku - Lhotse, a później przesuwa się na sam początek i opowiada wszystko to, jak to się z Jurkiem wszystko zaczęło. Jaka jest jego historia.

Przeplatana opowieściami przyjaciół, rodziny i partnerów historia raz życiowa, zwykła, raz humorystyczna, a momentami tragiczna. Pełna zdarzeń ogólnych, faktycznych, ale i przerysowanych przez ludzi, którzy za himalaistą nie przepadali. Najciekawsze, co siedzi mi w głowie, wręcz dudni w uszach, to zapiski samego Jerzego. Oprócz masy faktów, rzadko pojawiają się jego emocje, uczucia. Wszystko w sobie krył, bo i takim człowiekiem był. Cichym, skromnym, o dobrym ciepłym usposobieniu. Był szaleńcem, ludzie go kochali i nienawidzili. Każdy kto z nim się wspinał mówi o Jurku, że wyprawa w Himalaje z nim była gwarantem zdobycia góry. Był za każdym razem zdeterminowany. Pisano o nim "Jurek zaś był przekonany, że jeśli chce się wejść na jakąś górę, to trzeba zrobić wszystko, żeby ją zdobyć. Musi się udać i koniec, nie ma dyskusji." Świadczy to o wewnętrznej sile ducha, konieczności walki. Wierzył, że najważniejszy jest cel, wspinaczka to sposób do jego osiągnięcia "...podstawą alpinizmu, himalaizmu jest wspinaczka, dążność do góry. Reszta to brednie, trele-morele, które usprawiedliwiają słabość." Nigdy się nie poddawał. Był dla wielu swoich kolegów, jak mentor, przewodnik, który prowadzi na szczyty świata. Ale wielu uważało, że jest szalony, przez co miewał różne konflikty. Wielu uważało, że jest egoistą, gdy przychodził na gotowe i zdobywał, a wielu, że naraża nie tylko siebie i innych, porywa się na niemożliwe. Wyraźnie zaznaczony jest "konflikt" Jurka z Wojciechem Kurtyką, który był całkowicie różnym człowiekiem. To jak woda i ogień. Kurtyka to filozof, esteta, wrażliwiec, analizuje, nie porywa się naprzód, zależy mu na pasji zdobywania, rozkoszowaniu się przygodą, co jest przeciwnością Jerzego, który był, mimo że spokojny duch, to jednak porywczy i musiał dopiąć swego, nawet wtedy, gdy stawką było życie. Dlatego też ich partnerstwo dobiegło końca. Wyraźnie widać też wątek "rywalizacji" Messnera, włoskiego himalaisty, który, jak i Polak, zdobywa ośmiotysięczniki. Mimo tego, że Reinhold był pierwszy, zdobywał szczyty 16 lat, wytyczonymi drogami, natomiast Jerzy wytyczał nowe, chodził zimą, kiedy zimowe chodzenie po Himalajach graniczyło z czymś niewykonalnym i zdobył Koronę w dużo krótszym czasie. Dlatego pierwszy to tylko kwestia kolejności, a nie zasług. Medialna wrzawa wokół "rywalizacji" dwóch panów była tematem na cały świat, ale czy naprawdę była to rywalizacja? Na pewno nie dla Jerzego, który odczuł ulgę, gdy Reinhold zdobył swój ostatni szczyt. Na pewno dążył do celu sprawnie i chciał być tym pierwszym, jednak to nie było priorytetem, wyścig był tylko wytworem mediów. Oni oboje odrzucali myśl o rywalizacji.

Kukuczka miał dom, do którego wracał, kochającą żonę Celinę i dwóch synów. Do domu zawsze wracał szczęśliwy, tęsknił, dbał o rodzinę. Ale rzadko kiedy w tym domu był, miał mało czasu dla bliskich, a gdy już go miał, zawsze w głowie były jego góry i kolejna wyprawa. Żona często czuła złość, że wybiera góry, a nie ją, ale wiedziała, że jeśli postawi mu ultimatum- straci go na zawsze. Musiała więc to zaakceptować. To pozwoliło jej stać się silną, twardą i zahartowaną kobietą, która czekała aż mąż wróci do domu z wyprawy.

Śmierć. Każdy wspinacz na świecie wie, że to ryzyko, które musi zaakceptować. Żeby osiągnąć cel, musi się o nią otrzeć. Dlatego himalaiści wiedzieli, jadąc na kolejną wyprawę, że spotkają granicę świata żywych i umarłych. Ta granica była im doskonale znana. Bo gdzie, jak nie tam, na ośmiu tysiącach wysokości, z wiatrem, chłodem, śniegiem, szczelinami, lawinami, chmurami i zamieciami, głodem nie spotkają śmierci? Oni wszyscy wiedzieli czym ona jest i igrali z nią. Z każdym jednym krokiem stawianym na śniegu. Od bazy do bazy. Kukuczka pisze: "Śmierć przeżywa się wszędzie jednakowo mocno, tylko reakcja na nią w górach jest nietypowa, bo takie są warunki. Ginie mój partner, a ja nie mogę się rozkleić. Nie mogę usiąść i rozmyślać. Nikt przecież po mnie nie przyjdzie, nie pomoże. Muszę iść dalej, inaczej sam zginę." Jurek żył ze śmiercią. Była jego towarzyszką wspinaczki.

Zawsze jest tak, że pod koniec lub w połowie książki, która wzrusza, pojawiają się łzy. U mnie pojawiły się już na początku. Niesamowicie mocna i pełna emocji historia. Historia człowieka gór. Pełna tajemnic i do dziś niepoznanych sekretów himalaisty, które zostały z nim pod Lhotse, pierwszym i ostatnim himalajskim szczycie. Był indywidualistą, który przeżywał dobre i złe chwile w sobie, nie lubił o tym mówić. Miał wady, jak każdy człowiek, wiele momentów w jego życiu, które pokazuje autor, były sprzeczne z moją wizją postępowania, ale nie mnie jest oceniać drugiego człowieka. Był głęboko wierzący, dlatego też głęboko wierzył, że Boża opatrzność nad nim czuwa.

Książkę całym sercem polecam. Ja musiałam do niej dojrzeć, powoli się z nią oswajać, ale przeczytałam z zapartym tchem. Niepotrzebne jest wiele słów, kto szuka w książkach i historiach ludzi tego, czego szuka w samym sobie, odkryje to, co będzie mu najbliższe i wysnuje wnioski. Przeniesie coś na grunt swojego życia. Ja swoje przemyślenia zostawiam dla siebie, zaczerpnęłam wiele. Pozostaje tylko żyć prawdziwie, jak Jurek Kukuczka.

"W samotności wszelkie odczucia są głębsze, inaczej odczuwa się góry. Wiem, że jestem tylko ja i one. (...) Czuję się cząstką tego ogromnego świata."


Strona na FB: Na stopach
Instagram: Na stopach instagram
Blog: Na stopach blog
YT: Na stopach kanał

Wczytuję...
Wczytuję...

Czy wiesz, że...

W portalu Góry i Ludzie również Ty możesz zostać autorem artykułów, które przeczytają tysiące Internautów! Już dziś zarejestruj się i zacznij bezpłatnie dodawać swoje treści. To doskonała reklama dla Ciebie i Twoich górskich dokonań. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dodaj własny artykuł

Już dziś zarejestruj się i dodawaj własne artykuły dla tysięcy czytelników portalu!

Chcę zostać autorem!

Newsletter

Bądź na bieżąco! Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj raz w tygodniu listę najnowszych artykułów i newsów.

Wczytuję...