Autor: 

W mgle widzi się nieostro. Tworzą się nowe, nieraz obce światy, a wyobraźnia podsuwa zaskakujące obrazy. Izerska mgła przepełniona jest szeptem zapomnianych pokoleń, oddechem tych, o których nikt nie pamięta. Tekst jest kolejnym fragmentem "Przymierza z górą" – mojej opowieści o oswajaniu swojego miejsca na ziemi – zbocza Blizbora w Górach Izerskich.


Noc długo nie chciała się skończyć. Wydawało się, że na dobre rozpanoszyła się nad Izerami, że oto słońce skapitulowało i będziemy mieli noc polarną. Wreszcie po niewiarygodnie długim czasie ciemność powoli łagodniała, ale na wschodzie nie pojawiła się charakterystyczna łuna wschodu, tylko gęsta szarość stawała się coraz jaśniejsza aż zbielała całkowicie, ukazując widzowi tylko najbliższe elementy pejzażu – drzewo, krzew, kawałek łąki. Resztę spowiła gęsta niczym wiejska śmietana mgła. Z różnym natężeniem mgła utrzymywała się cały dzień, dzięki czemu mogłam wczesnym popołudniem wyjść na swoją Górę.

Autor: 
p1540416.jpg

Fascynuje mnie świat nieostry, pozbawiony konturów, świat pełen niespodzianek i zaskoczeń. Drogę znam na pamięć, nie potrzebuję mapy, ni odniesień w krajobrazie. Wystarczy charakterystyczne drzewo, a może ułożenie skarpy albo ilość kroków? Tak czy inaczej po kilkunastu minutach spaceru znalazłam się na swojej stercie kamieni. Tu mgła nie miała najmniejszego znaczenia, gdyż coraz wyższe świerki skutecznie zasłaniają to, co mogłabym zobaczyć. Tu nie przychodzi się dla widoków, tylko dla chłonięcia atmosfery, niezwykłości ciszy i majestatu Góry. A ku temu dzień z gęstą mgłą zdaje się być stworzonym. Wiatr nie poruszał gałązkami, a nieprzeniknione chmury tłumiły wszelkie odgłosy leżącej u podnóża wsi. Cisza była tak idealna, że spadające co jakiś czas nabrzmiałe mgłą krople czyniły niewiarygodny hałas.

Autor: 
p1540413.jpg

Chwilę posiedziałam na ulubionym głazie, który aż prosi się, by na nim przysiąść i podumać, po czym ostrożnie zaczęłam schodzić. Ostrożnie, bo przecież na Górę nie prowadzi żadna ludzka ścieżka, trzeba więc wybierać sarnie ścieżynki – wąskie i kręte, najeżone porzuconymi tu i ówdzie gałązkami. Kilka razy potknęłam się na takiej gałęzi, ale udało mi się utrzymać równowagę. Pies wybrał inna drogę niż ja – pewnie na jego ścieżce tropy zwierząt były świeższe i teraz z nosem przy ziemi węszył, zapominając zupełnie o mnie. Spotkaliśmy się na leśnym dukcie, choć wcale nie był to ten dukt, którego oczekiwałam ujrzeć. We mgle skręciłam za bardzo w lewo i teraz wracałam tą samą trasą, którą przyszłam, choć zamierzałam iść wschodnim zboczem. Góra znów spłatała mi figla. 

Autor: 
p1540408.jpg

Następnego dnia przyszedł mróz, ale to nie należy już do tej opowieści...


Opowieść o szadzi oraz inne fragmenty wspomnień ze zbocza Góry znaleźć można na blogu: http://rozmowki-kobiece.blogspot.com/2015/12/noc-dugo-nie-chciaa-sie-skonczyc.html

Aby zrozumieć czym jest Góra należy sięgnąć po wcześniejsze moje artykuły:

Autor: 
p1540447.jpg
Wczytuję...
Wczytuję...

Czy wiesz, że...

W portalu Góry i Ludzie również Ty możesz zostać autorem artykułów, które przeczytają tysiące Internautów! Już dziś zarejestruj się i zacznij bezpłatnie dodawać swoje treści. To doskonała reklama dla Ciebie i Twoich górskich dokonań. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dodaj własny artykuł

Już dziś zarejestruj się i dodawaj własne artykuły dla tysięcy czytelników portalu!

Chcę zostać autorem!

Wczytuję...